Portal V10 » Aktualności policyjne » Zalecała, aby leki popijać....wódką
Leczyła z wykorzystaniem metody tradycyjnej medycyny tybetańskiej. Pacjentom zalecała preparaty na różne dolegliwości, m.in. korzeń żeń-szeń, maść z niedźwiedzia, specyfiki z węży, czy żółwi. Zalecała, by medykamenty popijać wodą, mlekiem, a nawet wódką. Setki tysięcy sztuk różnego rodzaju środków, które zabezpieczono w prywatnym gabinecie 46-letniej lekarki z Mongolii, nie były dopuszczone do obrotu w Polsce, a część była przeterminowana.Wczorajsza realizacja jest kontynuacją działań przeprowadzonych 19 marca przez policjantów wydziału do walki z przestępczością gospodarczą KSP. Wtedy to funkcjonariusze trafili do gabinetu 44-letniej lekarki z Mongolii, która prowadziła prywatną praktykę w mieszkaniu przy ul. Marszałkowskiej. Korzystała z metod leczenia Dalekiego Wschodu. Diagnozowała schorzenia, a następnie swoim pacjentom proponowała środki farmakologiczne i różne preparaty. Niestety wśród nich był także lek wspomagający odchudzanie o nazwie Miaozi, który jest pochodną amfetaminy. Preparat oferowany przez kobietę, na co dzień pracującą w jednym z warszawskich szpitali, stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia. Powoduje uzależnienie i skrajne wyczerpanie organizmu. Podczas przeszukania zabezpieczono ponad 4.000 sztuk Miaozi, 280 opakowań z różnego rodzaju specyfikami oraz kilkadziesiąt kilogramów różnych produktów, których dzielenie na porcje odbywało się w mieszkaniu bez zachowania standardów związanych z produkcją leków. Specyfiki nie były dopuszczone do obrotu w Polsce.
Nie minął miesiąc, a policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą dowiedzieli się o kolejnym gabinecie, w którym lekarka proponowała leczenie metodą tradycyjną medycyny tybetańskiej. Miała nieść pomoc przy takich schorzeniach, jak zaburzenia tarczycowe, choroby układu sercowo-naczyniowego, choroby układu pokarmowego, nerwice i migrenowe bóle głowy, choroby układu nerkowo-moczowego, choroby płuc i oskrzeli, dolegliwości kręgosłupa i stawów, schorzenia ginekologiczne, choroby skóry, choroby dziecięce, bezsenność, przemęczenie, odchudzanie, odzwyczajanie od palenia, regulowanie ciśnienia tętniczego.
Gdy policjanci wspólnie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej weszli do gabinetu przy ul. Czerniakowskiej na Mokotowie znaleźli tam setki tysięcy sztuk różnego rodzaju preparatów niedopuszczonych do sprzedaży w kraju, a wśród nich te, które są pochodnymi okazów CITES, np. korzeń żeń-szeń, maść z niedźwiedzia, preparaty z węży czy żółwi. Jak ustalili funkcjonariusze, podczas wizyty w gabinecie lekarka tłumaczyła pacjentom, jak należy przyjmować środki. W niektórych przypadkach na preparatach dołączona była kartka, aby środek popijać wodą, mlekiem albo … wódką. Niektóre ze specyfików były już przeterminowane i bez polskich oznaczeń. Z ustaleń wynika też, że środki, które proponowała kobieta, mogą być zagrożeniem dla życia i zdrowia pacjentów.
Po sprawdzeniu wyszło też na jaw, że 46-letniej kobiecie w styczniu upłynęła ważność prawa do wykonywania zawodu. Jak zapewniała policjantów, wystąpiła jednak o przedłużenie ważności dokumentu. Lekarkę i 26-letniego właściciela gabinetu przewieziono do jednostki Policji i przesłuchano. Oboje odpowiadać będą m.in. z ustawy prawo farmaceutyczne i ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.
Nie minął miesiąc, a policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą dowiedzieli się o kolejnym gabinecie, w którym lekarka proponowała leczenie metodą tradycyjną medycyny tybetańskiej. Miała nieść pomoc przy takich schorzeniach, jak zaburzenia tarczycowe, choroby układu sercowo-naczyniowego, choroby układu pokarmowego, nerwice i migrenowe bóle głowy, choroby układu nerkowo-moczowego, choroby płuc i oskrzeli, dolegliwości kręgosłupa i stawów, schorzenia ginekologiczne, choroby skóry, choroby dziecięce, bezsenność, przemęczenie, odchudzanie, odzwyczajanie od palenia, regulowanie ciśnienia tętniczego.
Gdy policjanci wspólnie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Farmaceutycznej weszli do gabinetu przy ul. Czerniakowskiej na Mokotowie znaleźli tam setki tysięcy sztuk różnego rodzaju preparatów niedopuszczonych do sprzedaży w kraju, a wśród nich te, które są pochodnymi okazów CITES, np. korzeń żeń-szeń, maść z niedźwiedzia, preparaty z węży czy żółwi. Jak ustalili funkcjonariusze, podczas wizyty w gabinecie lekarka tłumaczyła pacjentom, jak należy przyjmować środki. W niektórych przypadkach na preparatach dołączona była kartka, aby środek popijać wodą, mlekiem albo … wódką. Niektóre ze specyfików były już przeterminowane i bez polskich oznaczeń. Z ustaleń wynika też, że środki, które proponowała kobieta, mogą być zagrożeniem dla życia i zdrowia pacjentów.
źródło: KGP
Dodaj komentarz
Aby komentować pod zarezerowanym, stałym nickiem, bez potrzeby
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
Zaloguj się
0
Komentarze do:
Zalecała, aby leki popijać....wódką
Podobne: Zalecała, aby leki popijać....wódką
Podobne galerie: Zalecała, aby leki popijać....wódką
Najczęściej czytane w tym miesiącu
Tapety na pulpit
Newsletter
Galerie zdjęć

