Portal V10 » Aktualności policyjne » Umowy leasingowe były fikcją
Policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą zakończyli śledztwo w sprawie zawierania fikcyjnych umów leasingowych. 11 osobom, w tym organizatorowi procederu 42-letniemu Markowi T. przedstawiono zarzuty oszustwa. Wszystko wskazuje na to, że grupa w latach 1997-1998 zawarła co najmniej 12 fikcyjnych umów na około 3 mln złotych. Przestępcom grozi do 12 lat więzienia.Grupa działa w oparciu o pewien schemat. Z jednej strony była firma występująca jako dostawca przedmiotu leasingu i firma leasingowa, z drugiej leasingobiorca wskazany przez dostawcę. Formalnie zawierano umowy np. na sprzęt komputerowy, drukarki, telefony komórkowe, czy całe linie produkcyjne maszyn. W rzeczywistości przedmioty leasingu w ogóle nie istniały, istniały tylko na zdjęciach albo wartość ich była zawyżona. Zdarzało się i tak, że ten sam towar brany był pod uwagę przy kolejnych zawieranych umowach.
Zakładano też, że leasingobiorca miał wpłacić jedną lub kilka pierwszych rat, a następnie zaprzestać spłaty kolejnych. Miał działać tak, aby uniknąć podejrzenia o wyłudzenie. Następnie właściciel firmy otrzymane od leasingodawcy pieniądze przekazywał organizatorowi procederu. Wynagrodzenie otrzymywał też leasingobiorca za samo zawarcie umowy. Z pozostałej kwoty spłacane było zadłużenie firmy. Dodatkowo do nadzorowania działań właściciela w firmie oficjalnie zatrudniono "rezydenta". Zarówno ten ostatni, jak i organizator procederu znani są z kontaktów ze środowiskiem przestępczym.
Policjanci i prokuratorzy zebrali materiał, który potwierdza, że grupa zawarła w latach 1997-1998 co najmniej 12 fikcyjnych umów na około 3 mln złotych. Wszystko wskazuje też na to, że funkcjonowanie takiego modelu przestępstwa nie byłoby możliwe bez udziału pracowników samych firm leasingowych, w tym dyrektorów oddziałów.
Aż 11 osobom, w tym 42-letniemu Markowi T. - organizatorowi procederu, pracownicy firmy leasingowej oraz leasingobiorcom przedstawiono zarzuty oszustwa. Grozi im do 12 lat więzienia. Sprawcy przyznali się w większości do zarzucanych im czynów. Wobec Marka T. sąd już w sierpniu u.br. zastosował tymczasowy areszt.
Zakładano też, że leasingobiorca miał wpłacić jedną lub kilka pierwszych rat, a następnie zaprzestać spłaty kolejnych. Miał działać tak, aby uniknąć podejrzenia o wyłudzenie. Następnie właściciel firmy otrzymane od leasingodawcy pieniądze przekazywał organizatorowi procederu. Wynagrodzenie otrzymywał też leasingobiorca za samo zawarcie umowy. Z pozostałej kwoty spłacane było zadłużenie firmy. Dodatkowo do nadzorowania działań właściciela w firmie oficjalnie zatrudniono "rezydenta". Zarówno ten ostatni, jak i organizator procederu znani są z kontaktów ze środowiskiem przestępczym.
Policjanci i prokuratorzy zebrali materiał, który potwierdza, że grupa zawarła w latach 1997-1998 co najmniej 12 fikcyjnych umów na około 3 mln złotych. Wszystko wskazuje też na to, że funkcjonowanie takiego modelu przestępstwa nie byłoby możliwe bez udziału pracowników samych firm leasingowych, w tym dyrektorów oddziałów.
źródło: KGP
Dodaj komentarz
Aby komentować pod zarezerowanym, stałym nickiem, bez potrzeby
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
Zaloguj się
0
Komentarze do:
Umowy leasingowe były fikcją
Podobne: Umowy leasingowe były fikcją
Podobne galerie: Umowy leasingowe były fikcją
Najczęściej czytane w tym miesiącu
Tapety na pulpit

